Nie ma jak w DOMU!!!
RSS
wtorek, 03 maja 2011
Przenosiny

Właśnie przenieśliśmy naszego bloga na blogspot, ponieważ na bloxie byłam bardzo niezadowolona z wielu rzeczy, np ciągłych problemów z wczytywaniem zdjęć i wieloma innymi. Pod nowym adresem nie wszystko jeszcze gotowe (linki, tagi), ale wkrótce nadrobię zaległości. Ponieważ eksport bloga na inną platformę jest trudny technicznie to przenieśliśmy tylko co się udało - są wszystkie wpisy ze starego bloga, łącznie z komentarzami, trochę niektóre rzeczy się zlały, ale generalnie zachowana jest cała treść wpisów. Nie można już komentować starych wpisów. Mam nadzieję, że wszyscy szybko przyzwyczają się do nowgo adresu, zapraszam:

http://wilddzikowo.blogspot.com

21:32, wilddzik
Link
poniedziałek, 02 maja 2011
Zapraszamy do kina

Oto zrobiony przez G filmik ze spaceru po okolicy (przypominam o włączeniu dźwięku):



Link do pliku na youtube: http://youtu.be/1_VhXSIkuJo

 

Pozdrawiam wiosennie i -niestety- wciąż deszczowo

niedziela, 01 maja 2011
Czas na bulwarowe wiadomości ...

... czyli przystępuję do blogowej zabawy, zaproszona przez Jaguś, pt. "6 rzeczy, których o mnie nie wiecie", głęboki oddech i ... siup:

1. Bardzo często mam powtarzający się sen - stoję w kolejce po ... lody z maszyny. A te lody są jak z bajki - różowiutkie i apetyczne. I jak już kupuję i chcę skosztować, to się budzę. Czyk ktoś potrafi to zinterpretować? Tylko błagam, bez freudowskich odniesień ;-)

2. Moim wielkim marzeniem (którego spełnienie utrudniają mi wypadnięte dyski) jest zostanie rolnikiem pełną gębą (nie, nie ze względu na KRUS ;-) - hodowanie różnych zwierzaków - kóz, owieczek, koni, a nawet lam czy danieli (oczywiście nie na mięso, tfu tfu, tylko dla przyjemności obcowania ze zwierzętami, czego w moim życiu było - i jest - zdecydowanie za mało!). Dodam, że pomysł jest regularnie obśmiewany przez całą rodzinę.

3. W końcowych klasach podstawówki intensywnie przygotowywałam się do egzaminu do liceum wojskowego (z czego potem oczywiście zrezygnowałam), a moją ambicją było zostanie generałem, a nawet marszałkiem (jak Piłsudski). Pamiętam jak raz na historii w 7 klasie nauczycielka powiedziała: "wszyscy wiecie że nasz Ania chce zostać generałem" na co mój kolega odpowiedział "tak, chyba na Kościuszki" (- ulica na której w moim mieście był psychiatryk ;-)

4. Nienawidzę niesprawiedliwości i ludzi krzywdzących innych (zwłaszcza zwierzęta) i jestem - to będzie niepoprawne politycznie - za fizycznym eliminowaniem takich osobników ze społeczeństwa (teraz zapewne posypią się na mnie gromy ze strony tzw. "obrońców praw człowieka")

5. Lubię starszych ludzi i przyjaźnię się w większości z takimi w wieku moich rodziców lub dziadków - a znów mało mam znajomych rówieśników.

6. Chcę żeby Lwów znów należał do Polski!!!

Jak pisała Jaguś, warunkiem zabawy jest "zawirusowanie" nią innych więc zapraszam do niej Spirytkę i Basię z Maurycjusza, jeżeli oczywiście tylko będziecie miały kochane na to ochotę :-)

Pozdrawiam wszystkich tej deszczowej niedzieli!

Tagi: zabawa
16:40, wilddzik
Link Komentarze (6) »
czwartek, 28 kwietnia 2011
Jestem!

Znów wypadła mi dłuższa przerwa, ale przyznaję, że jakoś mi humor ostatnio nie dopisywał.

Na początku chcę bardzo bardzo podziękować Basi z Maurycjusza za cudny prezent, który wczoraj do mnie przyszedł:

Przecudna wycieraczka, akurat w sam raz do domku dla kotów i ludzi :-)))

Jest tak ładna, że szkoda nam jej do przedpokoju i położyliśmy ją w salonie przy drzwiach balkonowych:

Oprócz tego Basia przysłała mi kilka gazetek druciarskich i śliczną kocią karteczkę. Basiu dziękujemy całym stadem :-))))

Na działce wszystko zmienia się i rozkwita jak w kalejdoskopie. Zakwitła nam już wiśnia:

Gruszka ze szpaczą budką wypuściła listki:

Nawiasem pisząc przy budce jest teraz duży ruch, ciekawe czy są już młode. Minusem tego jest fakt, że ptaszki strasznie podniecajaco działają na koty i codziennie po kilka razy muszę dziady ściągać z drzewa i pilnować żeby nie załapały się na darmowy obiad ;-)!

Królowa ogrodu też coraz zieleńsza:

W trawie siedzą niestety kleszcze i codziennie zbieram z kotów po kilka sztuk. Martwi mnie to pod kątem wspólnego spania (w tamtym roku G miał pokleszczowe przeboje). No ale raz danych przywilejów (czyt. spania w naszej sypialni) nie można odebrać, bo zakończyło by się to gorzej niż protesty związkowców w Warszawie. Póki co pomogłoby skoszenie trawy, a tu masz, kosiarka się popsuła i serwis nam ją zwróci dopiero za tydzień :-( Tak czy siak, za niedługo na działkę wkroczy kopara równać teren i po trawie nie zostanie ślad. Dopóki nie wyrośnie nowa będzie paskudnie, więc cieszę oczy póki mogę ;-)

Mamy też w okolicy prawdziwego kociego bandytę. Jest to kot niczyj, ale dokarmiany i przechowywany przez dalszą sąsiadkę. Problem z nim jest taki, że strasznie atakuje wszystkie koty, w tym nasze. Nawet przy nas dopada kota i gryzie. Trochę to niebezpieczne, bo nie wiadomo czy nie jest na coś chory. Jak się na niego krzyknie to ucieka, ale zaraz znów wraca i poluje na moje grzeczniutkie i pokojowo nastawione kociki. Przez te jego ataki Gacek zrobił się bardzo nerwowy i syczy na wszystkich w domu. Poradźcie coś!!! Chyba trzeba będzie parę razy "pogonić kota" temu kotu (choć ta wizja wcale mi się nie podoba), żeby omijał nasze podwórko. Dodam, że pierwszy raz spotykam się z takim kocim zbójem. Dotychczas wszystkie odwiedzające nas kotki wąchały się z naszymi, czasem syknęły na siebie, ale mowy nie było o takim atakowaniu! A oto koci bandyta w całej okazałości:

A tu nasze (po lewej i prawej) i ON:

 

Wracając ze świąt wstąpiliśmy na lody (uwielbiam lody z maszyny mniam mniam!) do miasteczka obok naszej wioski, wzięłam tez na ławkę kotki w transporterze. Trochę się bały i wzbudzały jak zwyle ciekawość dzieci.

Zwróćcie uwagę na tą wypasioną furę za mną! Nie, nie nasza, niestety (choć może stety, bo przypuszczam, ze to pali jak smok). Rejestrację miał oryginalną z New Jersey.

Na koniec kolejny kiermasz książek :-)

Zostałam też zaproszona przez Jaguś do zabawy blogowej - 6 rzeczy, których o mnie nie wiecie. Muszę dokładnie przemyśleć czego jeszcze o sobie nie napisałam ;-) i umieszczę to w następnym poście.

Wszystkich gorąco i wiosennie pozdrawiam!

 

czwartek, 21 kwietnia 2011
Spacery, las i obrońca GAZ

Witam!

Próbowałam wczoraj dodać post, ale go dwa razy Blox zeżarł i dałam sobie spokój. Chyba przeniosę się na Blogspot, wrrr

Ostatnio pogoda nas rozpieszcza (tfu, tfu, żeby nie zapeszyć), więc korzystamy z niej spacerując po okolicy. Oto kilka fotek z naszych wędrówek. Na pierwszy rzut widok na domy znad drugiej rzeczki (tej, za którą jest las), nasz różowiak za krzakami po lewej:

"Ślady" zwierząt, czyżby biegły tędy moje kotozające ;-)

To zdjęcie Grzesiek dedykuje wszystkim, którzy widzieli/lubią film "Blair Witch Project":

A żeby nie było tak złowrogo, przedstawiam Gumisiowe drzewo (tak je nazwałam):

Grześka aparatem zabawy:

Z każdym dniem jest coraz więcej śladów wiosny. Zazwyczaj spaceruję sama i właśnie wczoraj spotkała mnie przygoda z gatunku tych nieprzyjemnych: szłam na spacer brnąc przez rzekę i pole sąsiadki, a kilka działek dalej jakiś rolnik robił coś na swoim polu, obok niego kręcił się pies. Duży pies dodam. Jak mnie zobaczył, to zerwał się galopem i w kilka sekund znalazł się przy mnie ujadając. Rolnik niby zaczął do nas biec, ale zanim by dobiegł, pies mógł mnie ze 100 razy pogryźć. Na szczęście wyciągnęłam swojego obrońcę i przyjaciela spacerowego, czyli GAZ! Ha! Użyłam go po raz pierwszy i się nie zawiodłam, pies zmykał z prędkością światła. Inna rzecz, że przydałoby się jeszcze potraktować gazem właściciela, ale to niestety walka z wiatrakami, zwłaszcza tu na wsi - ludzie tak jak są głupi i wywalają śmieci do lasu, tak samo są durni puszczając po okolicy swoje duże agresywne kundle. Na szczęście nie jesteśmy przy tym zupełnie bezbronni i każdemu, kto lubi spacerować po wsiach i lasach, polecam ten drobny wydatek, który zapewnia nam bezpieczeństwo w kryzysowych sytuacjach :-)

Po tej reklamie mogę wrócić do prezentowania dalszych fotek:

Moja królowa ogrodu czyli brzoza puszcza już listki:

Obok rosną 2 małe świerczki:

Domek w szacie wiosennej:

Śliczna forsycja u moich sąsiadek:

A tu trzy brzózki samosiejki, które wyrastały przed domem i trzeba je było wyciąć, ale tak nam ich było szkoda, że Grzesiek je wykopał i przesadził za dom, zobaczymy czy się przyjmą. Stoją niczym 3 Gracje Rubensa (tylko ich figury zgoła nie rubensowskie):

Wierzba u nas też rośnie w kiepskim miejscu, akurat w środku naszej wąziutkiej działki, ale jakoś nam bardzo szkoda wycinać takie duże drzewa i chyba zostanie:

A to piękne drzewo rośnie na działce sąsiadów:

Nad rzeką kwitną już kwiaty (czy to kaczeńce?):

Nad głowami latają samoloty:

Jest tak ładnie, że aż chce się robić fotki, nawet wlasnemu cieniowi ;-)

Wracając ze spaceru spotkałam sąsiadkę i chwilę rozmawiałyśmy, a futra już mnie usłyszały przez okno:

Teraz pytanie do wszystkich specjalistów, co to za ptaszek jest, czyżby to był zwykły wróbelek, a może jednak insza inszość? Proszę o pomoc w identyfikacji:

Popołudniami koty szaleją na działce, już się oswoiły i nawet zaczął się zapomniany już przeze mnie gackowy terror: od rana miauczy domagając się wyjścia na dwór. W starym domu wypuszczałam go samego, bo tam był ogródek dobrze ogrodzony, a tutaj ogrodzenie jest niekompletne, więc mogę go wypuścić tylko pod własnym nadzorem niczym pociągi u Hrabala. No i mam terrorystyczny miauk w domu :-)

Tu mój spryciarz w czasie wczorajszego wyjścia (wyczaił nowy schowek, a stamtąd czaił się na ... balkon na górze, ale to za wysokie progi jak na mego Gacka nogi):

Dziś zainaugurowałam też sezon rowerowy - byłam rowerkiem na basenie. Pod tym względem obecna wieś ma przewagę nad starą - do miasteczka (i basenu) jest jakieś 2-3 km. W starej wsi było około 8-9.

Chodząc po lesie co chwilę spotykam jakieś dzikie zwierzęta, ale nie jestem aż tak szybka żeby je sfotografować. Dla tych, którzy lubią fotki leśnych zwierząt polecam wpis i blog Rysanki. Ona jest w tym mistrzynią :-)

Pozdrawiam wszystkich wiosennie i świątecznie. Życzę wszystkim odwiedzającym mojego bloga Wesołych Świąt, a nie obchodzącym - miłego wypoczynku. No i oczywiście dla wszystkich Futrzaków: Filka, Bogusia, Czarnej, 14 futer Pana Wu (ze specjalnym uwzględnieniem Złotookiej, Żwirka, Muchomorka, Fredzi, Młodego, Pigalaków), kotków Abigail, Hindusa i Popiołka, Finka Spirytki, kotków Ewki i Darmozjadów, Basi z Maurycjusza i Amyszki i wszystkich innych, które pominęłam - życzę cudnej wiosny i lata, wybrykania się za wszystkie czasy, a potem w domku pełnej miski i przyjaznych  ludzkich kolan. Miauuuu!

piątek, 15 kwietnia 2011
Gwardia umiera, ale się nie poddaje ;-)

Panie Wu!

Przesyłam Ci dwa...

.................................. nagie ....

.................................................. kotozające :-)

 

I co Ty na to?

 

Tagi: koty
22:59, wilddzik
Link Komentarze (18) »
wtorek, 12 kwietnia 2011
Czarna is back!

Ufff, Czarna Kicia Jaguś odnalazła się po kilku dniach nieobecności w domu. Bardzo się wszyscy cieszymy i z tej okazji mogę nareszcie dodać posta na blogu.

Dziś będzie misz-masz: trochę domku, trochę kotów i robótki.

Zacznę od domkowych spraw - mamy wreszcie barierkę na balkon, teraz tylko został montaż i pomalowanie (na razie jest tylko zaminiowana):

Z domkowo-podwórkowych spraw, wrzucam fotkę brzozy w kroplach rosy o poranku:

Teraz czas na koty, dziś królować będzie Kociczka. Ostatnio wykazuje duże zainteresowanie "kulturą wyższą" ;-) :

Część książek jak widać ciągle leży w pudłach, bo już nie mam ich gdzie upchać. Czekają aż zakupimy regały, ale kiedy to nie wiem. A Kocia jest zadowolona z takiego obrotu spraw, bo przecież gdzie się lepiej śpi niż w takim pudełku?

No chyba tylko na przyszłym obrazie:

Zakupiłam 2 antyramy na nowe obrazki, Kocia zasiedliła je natychmiast. Była przy tym taka śliczna i słodka, że nie mogłam się oprzeć i narobiłam jej masę zdjęć.

A teraz moja duma: pierwsza w życiu wydziergana chusta:

Nieskromnie napiszę, że chusta baaardzo mi się podoba. Jest zrobiona z ciepłej Puchatki, a korzystałam z opisu i pomocy Teresy z bloga Lubię Leniuchować. Tereso, wielkie dzięki!!!

Na dziś to tyle, jutro postaram się wrzucic coś na drugiego bloga.

Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie włóczykija Czarną i przesyłam jej dużo głasków.

Dobranoc!

sobota, 09 kwietnia 2011
Owies i korzeniowy siłacz

Dziś notka na 2 główne tematy. Pierwszy to oczywiście futra - zostały napasione wczoraj owsem. Na początku jak im go podałam, były zupełnie zdezorientowane - jak to? najpierw na nas krzyczą, jak wsadzamy pyszczki do doniczek, a teraz nam każą z nich jeść?

Gacuś to się oblizywał, to ziewał, to na Kocię syczał:

W końcu się odważył i, zachęcany przez nas, zaczął nieśmiało skubać:

Kocia obserwowała go z bezpiecznej odległości:

Jak Gacek skończył, Kocia też się odważyła, ale bardzo nieśmiało, na początku tylko zjadała to co leżało na podłodze:

Tu mam pytanie do ekspertów, czyli Jany lub Pana Wu: czy Wy podajecie kotkom ten owies codziennie? I czy mają go cały czas dostępnego, jak suchą karmę w misce? I czy Wam wymiotują po nim, odkłaczając się?

Po całym zamieszaniu Gacek postanowił sie poprzytulać z własnym ludzikiem:

a Koci zachciało się poczytać moją lekturkę (testowaną pod kątem drugiego bloga), ale chyba nudna była, bo zasnęła w trakcie:

Na koniec zaprezentuję efekt kilkudniowej pracy Grześka, który zamienia się w człowieka pierwotnego i karczuje działkę:

Dziura w ziemi pozostała po tym korzeniu wygląda jak lej po bombie ;-)

Najgorszy korzeń pokonany.

Miłego weekendu, nie dajcie się zdmuchnąć przez te szalejące wichury. Do zaś!

Tagi: koty
21:26, wilddzik
Link Komentarze (8) »
środa, 06 kwietnia 2011
Spacer do lasu w poszukiwaniu wiosny

Mobilizowana przez stałych czytaczy postanowiłam coś skrobnąć na blogu, choć tak naprawdę niewiele się dzieje.

Dziś wybrałam się do lasu, ale nie tego małego lasku przy domu, tylko oddalonego dużego "dzikiego" lasu. Bałam się jak cholera, ale się przełamałam i poszłam. Zawsze boję się nieznanych miejsc, zwłaszcza tak oddalonych od ludzkich domów i w ogóle boję się dzików i że się zgubię itd. Ale co tam, trza być twardym a nie miętkim ;-), więc pokonałam najpierw 200 metrów własną działką, przeskoczyłam niczym Janosik przez pierwszą rzeczkę, potem kolejne 200 metrów przez podmokłą  i niekoszoną poprzedniego roku działkę sąsiadki, potem przejście po drzewie przez druga rzekę (jej istnienie odkryliśmy ostatnio), potem kolejne 200 metrów dzikimi polami (niczym z Sienkiewicza) i wreszcie las:

Zawsze jak zadzieram głowę do góry w lesie i patrzę na korony drzew, przenika mnie myśl, że taki widok bywał ostatnim widokiem w życiu ludzi rozstrzeliwanych w czasie wojny/wojen. To chyba spaczenie dzieciństwa w PRLu, wszystkich czytanek o wojnie, piosenek, opowieści babci, filmów (Zakazane Piosenki obejrzałam pierwszy raz jak miałam ... 3 lub 4 lata). Czy też tak macie, czy to mój prywatny objaw szaleństwa?

Las szumiał przyjaźnie, stukał dzięcioł, ptaki odstawiały swoje symfonie, w koronach szumiał wiatr i jakoś rozwiewał mój lęk. Rozśmieszyło mnie leśne "rondo":

Gdzieś w pobliżu jest stadnina:

Dowody na przyjście wiosny cieszą oczy:

Niestety, pełno też dowodów na głupotę ludzi, w postaci wywalanych do lasu śmieci. Kiedy ta ciemna masa (pisząc obrazowo) zrozumie, że wywalając śmieci do lasu, podcina gałąź na której siedzi?

Nad rzeką widać obecność bobrów:

Jakoś się chyba przełamałam i będę tam chodzić na spacery, tylko szkoda, że tak długo trzeba iść, żeby się dostać do lasu. No i ciekawe, czy po jakiś większych opadach da się przejść przez pola sąsiadki i przeskoczyć przez rzeki. Teraz mogłabym mówić o moim spacerze: za siedmioma polami i dwoma rzekami ...

Wczoraj odwiedzili nas mili goście - Basia, Grzesiek, Anetka i Karolinka. Dostaliśmy od nich w prezencie śliczne pucharki do lodów:

A kotki dostały karmę Royal Canin, na którą się wczoraj rzuciły tak, jakby tydzień nic nie jadły, widać smakowała im bardzo. Basiu, Grzesiu - dziękujemy bardzo za odwiedziny i prezenty i 3mamy kciuki za Wasze plany!

"Odmałpowałam" też od Jany i Pana Wu pomysł i zasiałam owies dla kotków:

Owies dał mi sąsiad, który sprzedał ostatnio konika i ma nadmiar niepotrzebnego ziarna. Mam nadzieję że ogoniastym posmakuje i odczepią się od mojego fiołka alpejskiego, z którego obskubały wszystkie liście, ale on jak na kwiat nie do zdarcia przystało wypuścił nowe, które z kolei już dziady kocie zaczęły znów obskubywać wrrrrr!

Na koniec zdjęcie, które kiedyś obieałam chyba u Pana Wu w komentarzach - moja Kocia Pierwsza (już nieżyjąca) oglądająca z zapałem ... Kaczyńskiego :

Jak widać tvn24 miał wtedy "czerwony pasek", dziś jest żółty.

Kocia Pierwsza była cudownym kotem i kiedyś ją opiszę.

Na dziś to tyle, pozdrawiam!

czwartek, 31 marca 2011
Kiermasz książek

Jak wczoraj pisałam - odwiedziliśmy kiermasz książek. Biblioteki wyprzedają książki, które nie były wypożyczane przez rok po złotówce. Tym razem nie obłowiłam się zbytnio, bo wpadliśmy już na sam koniec - kupiłam tylko 30 książek, ale wśród nich kilka perełek, które teraz zaprezentuję:

udało mi się wypatrzeć kilka książek o dziewiarstwie (jedna nawet z kotkiem na okładce!):

Wypatrzyłam kilka perełek jak np. powieść mojego najukochńszego polskiego pisarza - Tadeusza Konwickiego:

biografia "Iłły":

powieść Łysiaka:

nieznana mi do tej pory książka Kopalińskiego (jego tytuły można brać w ciemno):

Tę książeczkę wzięłam ze względu na okładkę:

a w tej zaciekawił mnie tytuł:

Znalazłam też kilka roczników Stowarzyszenia Miłośników mojego rodzinnego miasta:

Na koniec zostawiłam hit hitów, czyli bajeczkę z serii Poczytaj mi mamo:

Jeżeli ktoś jest zainteresowany wnętrzem bajeczki - zapraszam na mój blog książkowy.

Pozdrawiam!

 

16:03, wilddzik
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10